Morze Potworów [tom 2]


Przypomnijcie sobie czasy szkolne, a w szczególności lekcje języka polskiego. Gotowe? Dobra, a teraz wyobraźcie sobie, że wraz z waszą polonistką omawiacie Odyseję Homera. Już? Świetnie! A teraz zamieńcie Morze Potworów (po którym to podobno w pocie czoła żeglował sobie Odys) na Trójkąt Bermudzki, a samego króla Itaki na trójkę nastolatków, którzy mają do wypełnienia kolejną ważną misję. Jeżeli wasza wyobraźnia na żadnym z tych etapów was nie zawiodła to otrzymaliście właśnie zarys drugiego tomu przygód Perciego Jacksona autorstwa Ricka Riordana czyli Morza Potworów.
Rok szkolny powoli dobiega końca. Percy odlicza już dni do powrotu na Obóz Herosów. Kiedy mama prosi go o rozmowę i radzi mu, aby na wakacje został jednak w domu, młody herosów zaczyna przeczuwać, że dzieje się coś złego. Kiedy następnego dnia chłopak zostaje zaatakowany przez potwory jest pewny, że coś jest na rzeczy. Przy pomocy Annabeth oraz swojego nowego znajomego Tysona udaje mu się pokonać mroczne kreatury. Okazuje się jednak, że nic nie jest już takie jak kiedyś. Sosna strzegąca Obozu Herosów została otruta, nikt nie wie gdzie znajduje się jedyne lekarstwo mogące ją uratować, a władze na Obozie uległy drastycznej i niekoniecznie dobrej zmianie. 
Zaczynając książkę Morze Potworów miałam co do niej spore wymagania. W głębi serca marzyłam, aby autor zastosował podobny sposób pisania co chociażby J.K Rowling w swojej słynnej serii o Harrym. Wraz z dojrzewaniem głównego bohatera "rośnie" również język. Staje się bardziej dojrzały, ten proces najczęściej jest łatwo zauważalny. Taka forma pisania ułatwia czytelnikowi wyłapanie istotnych zmian jakie dokonały się na przestrzeni kolejnych części w głównym bohaterze lub też bohaterach. (przeważnie dotyczą one charakteru) Byłam bardzo szczęśliwa kiedy zauważyłam, że Rick Riordan podszedł do tego właśnie w ten sposób. Druga część przygód młodego herosa jest o wiele bardziej dopracowana niż pierwsza, szczególnie pod względem językowym. Dialogi, których wciąż jest wiele i które sprawiają, że akcja toczy się naprawdę szybko, są bardziej dopracowane i logiczne. 

Istotną zmianę można dostrzec również w bohaterach. Wydorośleli, ich zachowania sa bardziej rozsądne. W ciągu dalszym, w licznych sytuacjach wykazują się odwagą, ale nie jest to zachowanie typu #yolo, którym epatowali w pierwszej części serii. Decyzje podejmowane przez nich są w większości przemyślane, często wykazują się wiedzą oraz sprytem. Na pierwszy rzut oka widać, że Percy stał się dojrzalszy, zapewne za sprawą przygód, których doświadczył. 

Kolejnym plusem Morza Potworów, który przychodzi mi na myśl, jest humor, który bezpośrednio łączy się z koncepcją książki czyli uwspółcześnieniem wędrówki Odyseusza, króla Itaki. Trójka przyjaciół pokonuje mniej więcej tę samą drogę co Odys, oczywiście z drobnymi kosmetycznymi zmianami. Żarty, kąśliwe uwagi, czasami z pozoru smutne spostrzeżenia mają swój szczególny urok, który wywołuje uśmiech na twarzy czytelnika. Numerem 1 była dla mnie Madame Kirka ze swoim Salonem Odnowy Biologicznej i hodowlą świnek morskich. 

Druga część przygód młodego herosa już za mną. Trzecia grzecznie czeka na swoją kolej. Głęboko wierzę, że tendencja zwyżkowa wciąż będzie się utrzymywać, aż w końcu będę mogła w 100% zaufać Perciemu i nie bać się o jego życie i dalsze losy.  

Rick Riordan Morze Potworów, przeł. Agnieszka Fulińska, wyd. Galeria Książki 2006

Unknown

YOU MIGHT ALSO LIKE

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz