Kredziarz

Mówi się, że każdy z nas skrywa jakieś tajemnice. Mroczna strona ludzkiej osobowości w różnych przypadkach, daje o sobie odpowiednio znać. Czasami nawet sami nie znamy swojej prawdziwej natury. Skrywamy przed innymi ludźmi nie tylko tajemnice, ale również własną osobowość. Boimy się odrzucenia lub jesteśmy po prostu nieufni. Zakładamy maski i gramy.

Bohaterowie debiutanckiej książki C.J. Tudor również skrywają wiele tajemnic. Akcja Kredziarza rozgrywa się w 1986 roku. Eddie wraz z grupką swoich przyjaciół żyje w małym, angielskim miasteczku. Do ich głównych zajęć należy więc jazda na rowerze oraz porozumiewanie się kredowymi rysunkami. Pewnego dnia owe rysunki doprowadzają ich do miejsca zbrodni.
Gdy trzydzieści lat później każdy z bohaterów otrzymuje tajemniczą wiadomość wraz z kredowym rysunkiem, wszyscy uznają to za niezbyt zabawny żart. Sytuacja jednak diametralnie się zmienia, kiedy dochodzi do morderstwa.

Muszę przyznać się do tego, że bardzo często wybieram książki patrząc jedynie na okładki. Jak mawia Anita z BookReviews — „okładkowa sroka”. Dlatego też, Kredziarz zrobił na mnie dobre wrażenie. Fakt, że polska okładka jest dokładną kopią wersji angielskiej nie ma znaczenia, ponieważ głównym jej walorem jest to, że oddaje charakter książki. Kredowe smugi oraz liczne wisielce, które widnieją na książce dają pstryczka w nos, pobudzają nieustępliwą ciekawość czytelnika i zachęcają do lektury.

Historia pod wieloma względami wykorzystuje motywy najczęściej wykorzystywane przy książkach tego gatunku. Grupka dzieciaków, morderstwo, na pierwszy rzut oka rozwiązana sprawa a potem wielki coming back po kilkudziesięciu latach. Na pierwszy rzut oka nic nadzwyczajnego.

Gdy jednak spojrzymy głębiej i wczytamy się w tą historię, zauważamy, że jednak ma to coś. Na początku może nie zdajemy sobie sprawy z czego to wynika. Czy to te zwroty akcji? Czy atmosfera całej książki? Czy może chodzi o to, że samo słowo „kredziarz” ma w sobie jakiś specjalny ładunek emocjonalny? Moim zdaniem cały szkopuł leży w tajemnicach. Książka J.C. Tudor jest nimi najeżona. Kłamstwa, sekrety i zatajanie. Czytelnik co chwilę odkrywa coś nowego. Połączenia oraz układy, które łączą postaci prowadzą go jak po nitce do rozwiązania całej zagadki. A kłębek do którego dojdzie również ma coś wewnątrz. Kolejną tajemnicę? Przekonajcie się sami.

Nie można się nie zgodzić z wieloma recenzjami, które już pojawiły się na temat Kredziarza. Lektura jest wciągająca, ma pewien klimat, który (może wynika to z faktu, że niemal równocześnie czytam To Stephena Kinga) jest trochę podobny do jednej z najważniejszych książek króla powieści z dreszczykiem. Mówię „trochę podobny”, bo jednak styl pisania, w przypadku Kredziarza, jest bardziej charakterystyczny dla powieści młodzieżowej niż poważnego kryminału. Nie umniejsza to jednak faktu, że sam pomysł na historię uważam za trafiony, a wykonanie całkiem przyzwoite. Osobiście polecam.

Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.  


Unknown

YOU MIGHT ALSO LIKE

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz