Książka, która zrobiła furorę. Pozytywnym recenzjom, komentarzom i opiniom nie było końca. Odważne połączenie koncepcji Igrzysk Śmierci z X-menami. Książka, która przyniosła popularność autorce rozsławiając ją w czytelniczym światku. Kolejna opowieść o jednostce, której celem jest zburzenie dotychczasowego ładu panującego w ojczystym kraju.
Norta to kraj zamieszkiwany zarówno przez Srebrnych jak i
Czerwonych. Różnica między jednymi, a drugimi nie wydaje się duża, a leży ona
jedynie w kolorze krwi. Srebrny kolor wiążę się z nadprzyrodzonymi
umiejętnościami, które pozwalają Srebrnym utrzymać władzę w kraju. Arystokraci
silną ręką trzymają w ryzach Czerwonych, bez mrugnięcia okiem wysyłają ich na
wojnę, którą Norta prowadzi z sąsiednim państwem. W całym tym zamieszaniu
poznajemy jedną z Czerwonych czyli Mare
Barrow, która już za niedługo ma trafić na front wraz ze swoimi rówieśnikami. Chcąc
uratować swojego przyjaciela przed służbą wojskową trafia na dwór Srebrnych, gdzie wychodzi na
jaw, że Mare również posiada nadprzyrodzone umiejętności i staje się
„dziewczyną od błyskawic”. Od dawna nie podoba się jej sposób w jaki traktowani
są pozostali Czerwoni, wstępuje więc w konszachty ze Szkarłatną Gwardią, która
dąży do rewolucji.
Pierwsza część trylogii Victorii Aveyard była dla mnie
prawdziwym pozytywnym zaskoczeniem. Kierowana powszechnym uwielbieniem dla tej
serii, które bombardowało mnie dosłownie z każdej strony chciałam na własnej
skórze przekonać się w czym tak naprawdę zawiera się fenomen tej książki/serii.
Kupiłam ją. Czekała na mnie dobre 4 miesiące. Była idealnym skupiaczem kurzu.
Kiedy jednak zobaczyłam film na kanale Patryk i Książki (link), w którym
booktuber wspominał o Czerwonej Królowej, coś we mnie drgnęło. Następnego dnia
wstałam z mocnym postanowieniem pochwycenia książki w dłoń i tak też uczyniłam.
Czerwona Królowa zachwyciła mnie przede wszystkim wartką
akcją. Autorka wcale nie przynudza, a idzie za ciosem wplątując główną
bohaterkę w coraz to nowe zawiłości i rzucając pod jej nogi kolejne kłody,
którym Mare musi dzielnie stawić czoła. Ogromny plus za to. Pomysł na
fabułę to strzał w dziesiątkę. Pomimo tego, że cała koncepcja
rewolucji w kraju, głównej bohaterki, która staje na jej czele, a tłem dla tego
wszystkiego jest jej rozterka między (tu was zaskoczę, bo autorka poszła o krok
dalej) trzema, a nie dwoma chłopakami jest żywcem wyjęta z Igrzysk Śmierci to i
tak daje radę. Myślę, że ogromny wpływ ma na to urozmaicenie fabuły postaciami
Srebrnych, których nadludzkie umiejętności były dla mnie prawdziwą radochą i
jak małe dziecko zgłębiałam poszczególnie rody obdarzone coraz to innymi
mocami. (Odjazd!)
Bohaterowie to przeważnie młodzi ludzie, którzy biorą na swoje
barki ogromny ciężar. Czasami większy niż są w stanie unieść, ale o tym
przekonają się dopiero później. Nie są to postaci skomplikowane, mają swój
system wartości, starają się go trzymać. Po raz kolejny na próbę zostanie
wystawiona przyjaźń. Okaże się również, że podejmowanie decyzji o tym kogo
obdarzyć zaufaniem może zadecydować o życiu.
Książkę czyta się bardzo szybko. Ciężko oderwać się i
przerwać lekturę chociaż na chwilkę, bo często bywa tak, że koniec rozdziału
zawiesza nam akcję tak ni w pięć ni w dziewięć i logicznym wydaje się zaczęcie
kolejnego rozdziału.
Cała koncepcja książki ma wymowę bardzo uniwersalną.
Wykluczając wszystkie super moce, które robią z postaci herosów praktycznie nie
do pokonania, to podobne sytuacje do tych opisanych przez autorkę możemy
odnaleźć w dzisiejszym świecie. Ciągle wojny, pucze, próby objęcia władzy,
niezadowolenie mieszkańców jednego czy drugiego kraju. To wszystko dzieje się
na naszych oczach. A całą opowieść nazywamy historią.
Podsumowując. Czerwona Królowa to kawał dobrej książki, po
którą warto sięgnąć. Nie tylko miło spędzicie czas w królestwie Norty próbując rozgryźć pałacowe
intrygi i knowania, ale może odnajdziecie jeszcze kilka analogii do
współczesnego świata. Polecam!
Spodobała mi się ta książka, jednak po kolejną część nie sięgnęłam. Nawet nie wiem dlaczego, nie mam ochoty sięgać po przygody Mare i boję się, że uznam tę serię za zbyt schematyczną - kiedy poznawałam ją po raz pierwszy, nie byłam tak obyta z gatunkiem dystopii :)
OdpowiedzUsuńZapraszam na recenzję "Cinder"! pattbooks.blogspot.com
Czekam, aż spotkam się z drugą częścią. Mimo iż ponoć jest słabsza, ja nadal jestem ciekawa, jak potoczą się losy bohaterów. ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam cieplutko i zapraszam do siebie na konkurs. ;) http://tylkomagiaslowa.blogspot.com/2016/07/pierwszy-blogowy-konkurs.html