Stephen King „Koniec warty”
Stephen King,
mistrz horrorów oraz niezaprzeczalny znawca zjawisk paranormalnych, powraca i
ofiarowuje swoim czytelnikom ostatnią część trylogii „Pan Mercedes”. Kolejne
dzieło pisarza stanowi połączenie powieści detektywistycznej z elementami zjawisk naprzyrodzonych. Idealna
mieszanka dla „kingomaniaków”, którym
w poprzednich częściach mogło brakować czegoś co odbiegałoby od ustalonej normy.
w poprzednich częściach mogło brakować czegoś co odbiegałoby od ustalonej normy.
„Koniec warty” to ostatnia część trylogii „Pan
Mercedes”, w której następuje ostateczne
starcie Bradego Hartsfielda z emerytowanym detektywem Billem Hodgesem.
Zabójca z Mercedesa powstrzymany przez Holly Gibney, podczas próby
wysadzenia w powietrze tysięcy nastolatek podczas koncertu zespołu
Round’Here, obecnie przebywa
w Klinice Traumatycznych Uszkodzeń Mózgu. Brady nie jest jednak tylko nic nie rozumiejącym „warzywkiem”,
za jakie bierze go większość personelu oraz odwiedzający go urzędnicy z prokuratury. Chłopak odkrył w sobie nadprzyrodzone zdolności, których początkowo sam nie był w stanie zrozumieć. Postanawia jednak zgłębić ich funkcjonowanie, dopracować je do perfekcji i użyć ich, aby w końcu zemścić się na Billu Hodgesie, który śmiał powstrzymać go przed spektakularnym aktem zbiorowego morderstwa sześć lat temu.
w Klinice Traumatycznych Uszkodzeń Mózgu. Brady nie jest jednak tylko nic nie rozumiejącym „warzywkiem”,
za jakie bierze go większość personelu oraz odwiedzający go urzędnicy z prokuratury. Chłopak odkrył w sobie nadprzyrodzone zdolności, których początkowo sam nie był w stanie zrozumieć. Postanawia jednak zgłębić ich funkcjonowanie, dopracować je do perfekcji i użyć ich, aby w końcu zemścić się na Billu Hodgesie, który śmiał powstrzymać go przed spektakularnym aktem zbiorowego morderstwa sześć lat temu.
Trylogia
„Pan Mercedes” jest jedną z niewielu serii, którą czytałam z zapartym tchem.
Podobnie jak w poprzednich częściach cyklu akcja jest
bardzo dynamiczna. Zawdzięczamy to w
głównej mierze dialogom, których w książce jest naprawdę sporo. Nie mogłam
doczekać się momentu, w którym będzie mi dane dowiedzieć się w jaki sposób
zakończył się zawiązany już w „Panu Mercedesie” konflikt pomiędzy Bradym, a
Billem. Po lekturze książki mogę
z czystym sumieniem stwierdzić, że King stanął na wysokości zadania. Cieszyłam się, że King nie porzucił na dobre leżącego w szpitalu Zabójcy z Mercedesa, ale pozwolił mu w spokoju zebrać siły, zregenerować się i obmyślić plan, którego celem oczywiście było danie w kość emerytowanego detektywowi.
z czystym sumieniem stwierdzić, że King stanął na wysokości zadania. Cieszyłam się, że King nie porzucił na dobre leżącego w szpitalu Zabójcy z Mercedesa, ale pozwolił mu w spokoju zebrać siły, zregenerować się i obmyślić plan, którego celem oczywiście było danie w kość emerytowanego detektywowi.
W
całej trylogii niezmiernie urzekły mnie relacje między Billem, a jego
przyjaciółmi, w szczególnie chodzi mi tutaj
o Holly Gibney. Dość zamkniętą w sobie kobietę ciągle zmagającą się ze swoimi lękami oraz uzależnieniem
od palenia i ciasteczek. W „Końcu warty” po raz kolejny mogłam podziwiać jej hart ducha, odwagę oraz upór, jednak to co najbardziej skradło moje serce to wsparcie i pomoc, które ofiarowała Billowi. King po raz kolejny próbował uzmysłowił czytelnikowi, że należy spojrzeć wgłąb drugiego człowieka, docenić jego błyskotliwy umysł, spostrzegawczość oraz dobre serce.
o Holly Gibney. Dość zamkniętą w sobie kobietę ciągle zmagającą się ze swoimi lękami oraz uzależnieniem
od palenia i ciasteczek. W „Końcu warty” po raz kolejny mogłam podziwiać jej hart ducha, odwagę oraz upór, jednak to co najbardziej skradło moje serce to wsparcie i pomoc, które ofiarowała Billowi. King po raz kolejny próbował uzmysłowił czytelnikowi, że należy spojrzeć wgłąb drugiego człowieka, docenić jego błyskotliwy umysł, spostrzegawczość oraz dobre serce.
Dzięki
trylogii „Pan Mercedes” uzmysłowiłam sobie, że nawet z wielkiego zła czy
nieszczęścia, które dotyka nas
lub naszych bliskich może wyniknąć coś dobrego. Może pojawić się jakiś delikatny promyk nadziei, który pomoże nam uporać się z bólem czy lękami, które skrywamy głęboko w sercu.
lub naszych bliskich może wyniknąć coś dobrego. Może pojawić się jakiś delikatny promyk nadziei, który pomoże nam uporać się z bólem czy lękami, które skrywamy głęboko w sercu.
Gorąco
polecam całą trylogię autorstwa Stephen Kinga. Nie tylko „kingomaniakom”,
którzy z pewnością sami po nią sięgną czy miłośnikom powieści detektywistycznych, ale
każdemu kto chciałby poznać historię upartego emerytowanego detektywa Kermita
Billa Hodgesa.
Świetny start! :D
OdpowiedzUsuńChociaż z Kingiem się nie za bardzo się lubimy, to muszę przyznać, że mnie zachęciłaś :) Może kiedyś dam jeszcze jedną szansę Królowi...
Pozdrawiam i życzę powodzenia! :)
Dziękuję bardzo za ciepłe słowa! Wiem, że nie każdemu King się podoba, ale zachęcam :)
UsuńW pełni zachęciłaś do przeczytania 😉
OdpowiedzUsuńDziękuję Karola! ☺️ Mogę Ci ją nawet podsunąć pocztowo.
Usuńczytałam już dwie pierwsze części, teraz z niecierpliwością czekam aż dostanę Koniec Warty w bibliotece! bo stwierdziłam, że jeśli nie kupiłam tamtych tomów, to nie ma sensu mieć na półce tylko trzeciego :D pozdrawiam,
OdpowiedzUsuńwyznaniaczytadloholiczki.blogspot.com
Masz rację! Ja tak zrobiłam z Greyem i teraz pasowałoby mi dokupić pierwsze dwie części, bo ta jedna taka sierotka samotna. :(
Usuń