Moim pierwszym
skojarzeniem po przeczytaniu tytułu był: Harry Potter! Moja ekstaza minimalnie osłabła
w momencie gdy spojrzałam na krótką informację o treści na odwrocie książki.
Machnęłam jednak ręką, w głębi duszy nie przejmując się tym, że utwór nie ma
praktycznie żadnego związku ze sławną serią pani Rowling. I nie zawiodłam się! Serdecznie zapraszam Was do świata, w którym
fikcja literacka przeplata się z autentycznymi bohaterami, a magiczne stwory
wychodzące zza rogu to przysłowiowy pikuś.
Alchemik jest
pierwszą częścią sześciotomowej sagi, która opowiada o przygodach bliźniąt ,
Josha oraz Sophie Newmanów, którzy za sprawą właściciela starej biblioteki,
Nicholasa Flamela oraz jego żony, zostają wplątani w toczącą się od zarania
dziejów walkę między ludźmi oraz
legendarną Starszą Rasą. Sprawy komplikują się kiedy wychodzi na jaw, że rodzeństwo stanowi
bardzo ważny element całego sporu, a ich udział w potyczce został
przepowiedziany już dziesięć tysięcy lat wcześniej. Dwójka nastolatków musi
stawić czoła nie tylko pradawnym bogom oraz magicznym stworzeniom, ale przede
wszystkim będzie musiała odpowiedzieć sobie na pytanie jak ważna dla nich jest
bliźniacza więź i czy odnajdą w sobie wystarczająco siły by podołać swojemu
przeznaczeniu.
Zaczynając lekturę byłam dość sceptycznie nastawiona. Moje
płonne nadzieje związane z Harrym Potterem zostały drastycznie rozwiane i bałam
się historii z jaką przyjdzie mi się zmierzyć. Muszę jednak przyznać, że całość
czytało mi się nad wyraz przyjemnie, chociaż niekiedy bardzo wyraźnie widać, że
książka skierowana jest typowo do młodszego grona odbiorców. Język jakim
posługuje się autor jest bardzo prosty i nie ukrywam, że czasami działało mi to
na nerwy.
Książka Michaela Scotta
jest przykładem standardowej opowieści, w której dobro walczy ze złem,
dlatego czytając, czasami miałam wrażenie, że zanurzam się w bajkowy świat ( w
tym przekonaniu utwierdzały mnie małe latające wróżki, który kilkakrotnie
przewinęły się przez fabułę). Bohaterowie najczęściej opowiadają się za jedną
bądź drugą stroną i naprawdę dziecinnie prosto jest wywnioskować kto trzyma z
kim. Wyłapałam kilka sytuacji, w których główni bohaterowie
wykazywali się
szczególną naiwnością, która aż raziła w oczy. Niekiedy dało się również dostrzec pewną niezgodność produktu z opisem.
Chodzi mi tutaj w szczególności o postaci negatywne, których głównym zadaniem
było siać postrach i samym wzrokiem zmiatać inne stworzenia z powierzchni
ziemii. Szybko jednak wychodziło na jaw, że Ci źli wcale nie są aż tak
zatrważająco źli. Ich wskaźnik nieprawości utrzymywał się na całkiem
przyzwoitym poziomie.
Pomimo wszystko uważam,
że autor stworzył bardzo dopracowany świat, w którym możemy przebierać
wśród różnorakich magicznych stworzeń, zarówno tych dobrych jak i tych, które
stoją trochę bardziej po ciemnej stronie mocy. Szczególnie zaciekawił mnie
sposób w jaki autor przywołał w utworze, niektóre ogólnie znane wydarzenia
historyczne wyjaśniając je, poprzez wmieszanie w nie wykreowanych przez siebie
bohaterów.
Alchemik Michaela Scotta to kawał dobrej historii, w którą dość
łatwo się wciągnąć. Jest w niej miejsce zarówno na śmiech i przygodę jak i
na chwilę smutku oraz poddenerwowania. Nie jestem w 100% pewna czy sięgnę po
pozostałe części serii, jednak z ręką na sercu mogę powiedzieć, że nie żałuję.
Pomimo kilku niedociągnięć i trochę zbyt banalnego jak na mój gust języka, książka warta jest przeczytania.
Strona główna
Hej, nominowałam Cię do LBA: http://bohater-fikcyjny.blogspot.com/2016/07/56-liebster-blog-award.html :) Mam nadzieję, że odpowiesz na pytania! :3
OdpowiedzUsuńZ wielką przyjemnością ;) Dziękuję bardzo!
UsuńHej. Nominowałam Cię do Liebster Blog Award. Zapraszam na mojego bloga po więcej szczegółów. Mam nadzieję, że znajdziesz czas, aby wziąć udział w zabawie :) Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńhttp://books-by-dzoana.blogspot.com/2016/07/liebster-blog-award-2.html
Kurde bele, ale świetne wydanie. Przeczytałabym ją nawet tylko dla samej okładki.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,
http://czytelniczaeminencja.blogspot.com/
To prawda! Wydanie jest naprawdę cudowne, można się w nim zakochać nawet nie zwracając uwagi na treść. ;)
UsuńTen komentarz został usunięty przez administratora bloga.
OdpowiedzUsuń